Wyleczyłam się! I chce się z Wami podzielić, jak tego dokonałam :)
Nigdy nie miałam dużego trądziku- małe wągry, raz na jakiś czas pryszcz. Ale pewnego razu dostałam zapalenia węzłów chłonnych i się zaczęło. Wielkie, ropne krosty znikające tygodniami i do tego zostawiające ślady. Moja psychika była w opłakanym stanie: bardzo się dla mnie liczy wygląd fizyczny, może nie tyle wrodzony, co po prostu zadbanie. Zaczęłam zażywać tabletki drożdżowe razem z tabletkami ze skrzypem i pokrzywą. Oprócz tego częste maseczki- naturalne, jak i kupne (sama robiłam z drożdży i siemienia lnianego). 2 razy dziennie oczyszczanie twarzy: żel, tonik i krem. Starałam się nie używać makijażu, jednak bariery psychiczne były zbyt duże i poszłam na kompromis: zaczęłam używać kremu tonującego. Oprócz tego punktowo: na pryszcze mocno zaognione M***, T**** , B**** . Ślady smaruję C***.