- abctradzik.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czy dermatolog miał rację?
Czy dermatolog miał rację?
Mam 17 lat i od jakiś 6 borykam się z silnym trądzikiem. Przechodziłam mnóstwo dermatologów, trzykrotnie stosowałam kurację antybiotykową i przetestowałam setki kosmetyków, a problem jak był tak jest (a do pryszczy doszły jeszcze przebarwienia). Dziś udałam się więc do kolejnego dermatologa, który już na wejściu powiedział mi, że to wszystko wina genów (bez żadnych badań!) i że tego trądziku nie da się wyleczyć i zostanie mi do końca życia - można go tylko zaleczyć.
Dodatkowo dowiedziałam się, że mam przestać jeść słodycze, potrawy słone, kwaśne i pikantne, a twarz mam przemywać tylko gotowana wodą z mydłem aptecznym (do drogerii mogę chodzic tylko po tusz do rzęs, nie po mydła i kremy). Na koniec usłyszałam, że mam zakaz stosowania pudru (w moim przypadku nawet antybakteryjnego), bo inaczej mogę już dziś zakończyć kurację. Co najlepsze: mam pozbyć się zaskórników (jeśli chcę, mogę iść z tym do kosmetyczki, ale po co wywalać pieniądze - lepiej w domu - tak usłyszałam od dermatologa).
Teraz proszę mi poradzić: czy mam słuchać rad tego dermatologa, czy też poszukać kolejnego?
Co powinnam zrobić w mojej sytuacji?
Jeśli byłaby taka możliwość proszę o podanie dobrego dermatologa w Krakowie (tylko nie pani dr Politowska). Z góry dziękuję za każdą pomoc :)








Nie wiem czy pytanie jeszcze aktualne, ale jeśli tak to powiedz mi, co masz do stracenia? Ja uważam, że warto spróbować, tym bardziej, że to nie jest chyba kosztowna i jakaś niesamowicie ciężka terapia....;-)odnośnie lekarza to niestety nie pomogę, ja ostatnio zaczęłam się leczyć u dr.Politowskiej i jestem zadowolona póki co.pozdr i życzę wytrwałości w walce z trądzikiem
Nie jestem z Krakowa i niestety nie polecę dobrego dermatologa..ale powiem tak-mam to samo a mam 23lata. Myślę ze kluczem do sukcesu jest brak stresu i dobra dieta(mam na myśli oczyszczanie organizmu). W dzisiejszych czasach niestety trudno jest o dobre pożywienie, wszystko zawiera E... i E... i E... i inne świństwa. Grunt to znaleźć optymalne rozwiązanie i wyeliminować jak najwięcej takich rzeczy. Oczywiście do zera nie da się ich pozbyć a wiec to co już musimy spożyć to musimy to wydobyć z naszego organizmu. A wiec nasza kochana wątroba potrzebuje wsparcia - na początek zielona herbata liściasta - żadne torebkowe ani z proszku, najzwyklejsza tradycyjna. Pić ją do oporu. Ja parzę dzbanek rano i staram się ja w każdej chwili pić, dzbanek ma ok 1,5l pojemności a więc jak go wypiję to już jest sukces. Codziennie parzymy z nowych liści.
Do tego polecam ziarna ostoprestu. Nie zaczęłam ich jeszcze stosować ale działają regenerująco na wątrobę i oczyszczają organizm z toksyn. Po trzecie nie dotykać twarzy - zachować maksymalną higienę, tj nie skrobać, nie drapać, nie ocierać brudnymi dłońmi twarzy, myć rano i wieczorem, oczyszczać tonikiem, często zmieniać powłoczkę. DO tego ja stosuję krem Vichy normaderm, raczej tri-activ, ale raz zafundowałam sobie cała serię - na noc, tri activ i pro mat, byłam b.zadowolona, moja skóra widać ze zadowolona jest, bardziej niż po maściach od dermatologa i po la roche.
Oczywiście stosuję go z przerwami, ale myślę ze można go używać bez przerwy, w dodatku jest bardzo wydajny. No i peeling - ja osobiście podczas zimy robiłam mocny solą lub kawą. Na pewno nie jeden dermatolog by mnie za to skarcił ale jestem za metodą prób i błędów bo tylko tak można się przekonać co służy a co nie. A wiec mi to służyło. Na wiosnę przystopowałam, ograniczyłam się do b.lekkiego peelingu z Rossmanna:) widocznie zwężone pory, mniejsze blizny i mniejsze przebarwienia. Na to wszystko czyli blizny,bruzdy i plamy polecam CEPAN - nie używam go dłużej jak kilka dni bo jest dość tłusty a to sprzyja powstawaniu pryszczy. Ewentualnie punktowo. Także sposoby są najrozmaitsze. Podzieliłam się swoimi doświadczeniami i mam nadzieję że to coś pomoże. Pozdrawiam z Gdańska.
Dodaj nowy komentarz